img
Flying Polack Logo
PL / EN
PL / EN
SAMSUNG CSC
28 Feb 2020

Nowy Jork – gdzie niemożliwe staje się możliwym

Nowy Jork – gdzie niemożliwe staje się możliwym

SAMSUNG CSC

Prawdopodobnie jedyne miejsce na świecie gdzie mimo, że odwiedzasz je pierwszy raz w życiu, to jednak wydaje Ci się, że już je znasz. Żółte, trąbiące taksówki, przejeżdżające przez prostopadle krzyżujące się ulice, nad którymi unosi się para z kanalizacji, wentylatorów, czy jakiś innych instalacji. Stoiska z hot-dogami, drapacze chmur w stylu Art-Deco, a pod nimi ludzie mówiący chyba we wszystkich językach świata. Brzmi znajomo? Oczywiście! To Nowy Jork! Znamy go wszyscy przez oglądanie setek filmów i seriali od małego.

1

Właśnie dzięki tym obrazom, które na trwałe wpisały mi się w pamięć, przechodząc się piątą aleją, czy dwudziestą pierwszą, trzecią, czy inną ątą ulicą, czułem się jak dziecko.

2

Razem z Pauliną – Polką, która również towarzyszyła mi w Singapurze, miasto, które mamy zwiedzić, postanowiliśmy najpierw zobaczyć z góry. Do wyboru pozostawały dwie opcje: słynny Empire State Building lub Rockefeller Centre. Padło na ten drugi wieżowiec. Oczywiście Empire działa na moją wyobraźnię znacznie bardziej, w końcu to wieżowiec, który najdłużej pozostawał najwyższy na świecie (1931-1970), ale stwierdziliśmy, że fajniej będzie mieć widok na niego, niż z niego. I tak się prezentuje Manhattan z Rockefeller Centre:

3

4 (2)

Zielona wyrwa w miejskiej dżungli

Z góry rzucają się w oczy dwie rzeczy. Las wysokościowców, który zaczął pnąć się w górę jeszcze w XIX wieku na skutek szybko rosnących cen ziemi (jak drogo było budować wszerz to trzeba było budować w górę). Oraz wielka zielona oaza (a w zasadzie biała oaza, z racji czasu który przypadał na moją pierwszą wizytę ;) ), czyli Central Park, po którym miałem przyjemność spacerować i biegać za każdym razem kiedy przylatywałem do Nowego Jorku (a razów takich były 3).

5

Wybudowany został w drugiej połowie XIX wieku na bagiennych terenach pomiędzy Nowym Jorkiem a wioską Harlem. By okiełznać te bagna, które stanowiły największy problem posadzono aż 26 tysięcy drzew! I wyobraźcie sobie, że w miesiące letnie gdy drzewa przykrywa zielona szata liści, w parku można znaleźć mnóstwo miejsc, z których nie widać ani jednego budynku, wobec czego naprawdę można się poczuć jak poza miastem.

5a

Prócz oczywistej funkcji oazy i odpoczynku dla mieszkańców, Central Park miał pełnić jeszcze jedną bardzo ważną funkcję – mostu pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi. Miejsce całkowicie egalitarne, do którego mogli przyjść wszyscy.

SAMSUNG CSC

I tak bez wątpienia jest nadal. W momencie pisania tego wątku siedzę sobie właśnie na ławce w Central Parku wygrzewając się w wiosennym słońcu. Po mojej lewej stronie siedzą dwie starsze, czarnoskóre panie, odziane w nieco przetarte ubrania, skubiąc chleb. Po prawej stronie, na oko, czterdziestolatek, biały, odpoczywający po niedzielnym joggingu. Odziany w ciuchy Under Armour i New Balancy. W ręku napój energetyczny Gatorade. I tak sobie wszyscy siedzimy oglądając chłopaków amatorsko grających w Baseball w te niedzielne popołudnie.

SAMSUNG CSC

Wykadrowany Nowy Jork

Mój główny środek transportu w Wielkim Jabłku to metro (subway). Jedyny w całym świecie system metra działający całą dobę, 7 dni w tygodniu, jest atrakcją samą w sobie. Ciężko bowiem odbyć nim przejazd nie napotykając ulicznych artystów. Raz są to starsi czarni panowie śpiewający w chórze. Innym razem małolaty skaczące i kręcące się na poręczach, czy ludzie sprzedający ciastka bądź inne prymitywne wyroby, z których dochód ma wspomóc jakąś zbożną akcję.

SAMSUNG CSC

9

Same stacje, delikatnie mówiąc, lawendą nie pachną, a i wczoraj nie zostały otwarte. Ale co za klimat! Przypominał się Pociąg z Forsą, a w ciemnych tunelach wypatrywałem Wojowniczych Żółwi Ninja ;)

10

Jeśli ma być filmowo to nie mogło zabraknąć Grand Central Terminal (Dworzec Centralny), który szczególnie przypadł mi do gustu ze względu na znacznie niższy odsetek turystów niż gdzie indziej na Manhattanie. Wielka hala główna, spieszący ludzie, amerykańska flaga i obrazki z takich filmów jak Superman, Avengers, Teoria Spisku, czy KPAX.

10a

11

Jedziemy dalej metrem i wkraczamy w świat Wilka z Wall Street. Giełda Papierów Wartościowych nr 1 na świecie. Wielkie pieniądze, wielkie przekręty, kokaina z luster, ekskluzywne panie do towarzystwa. A my… małe robaczki nawet byka za rogi nie mogliśmy złapać bo ten biedny został otoczony przez turystów.

12

13

Tygiel narodów

To co w Nowym Jorku uderza najbardziej, to poza wysokościowcami, ilość ludzi oraz rasy i narodowości, które reprezentują. Jest to najgęściej zaludnione miasto w USA (ponad 8 mln ludzi na powierzchni 790 km2). Jest to również najbardziej zróżnicowane językowo miasto na świecie. Mówi się tu aż ponad 800 językami! 36% populacji miasta ma obce pochodzenie, a przodują takie narodowości jak: Dominikana, Chiny, Jamajka, Meksyk, Indie (na locie z Dubaju jakieś 75% pasażerów), czy Ekwador.

SAMSUNG CSC

I przechadzając się ulicami miasta tę wielokulturowość widać. Sklepy z pamiątkami zdominowane przez hinduskich właścicieli, za kierownicami taksówek Pakistańczycy i wszędzie Latynosi. Jest ich już tak dużo (29% populacji), że wszystko jest dwujęzyczne. Kierunkowskazy na lotnisku, godziny otwarcia parków, czy reklamy w metrze. Wciąż jedna najliczniej reprezentowaną rasą są biali (33%), czarnoskórzy stanowią 23% ludności, a azjaci 13%.

SAMSUNG CSC

Ten narodowościowy tygiel prócz języków przejawia się również w kuchni. Przybysze z całego świata rozpromowali w mieście bajgle, pizze, falafele i kebaby. Jednak najpopularniejszymi i nadal bezkonkurencyjnymi przysmakami Nowego Jorku pozostają precle i hot-dogi, które można dostać niemal wszędzie z charakterystycznych budek, które stały się symbolem miasta.

16

Mnie tam jednak smak tych legendarnych hot-dogów nie wprawił w zachwyt, ot, parówka w bułce z keczupem i musztardą. Wolę już tradycyjnego polskiego tureckiego kebaba na cienkim cieście.

17

Śladami imigrantów

Znak rozpoznawczy nie tylko Nowego Jorku ale i całej Ameryki – Statua Wolności na łopatki mnie nie powalił. Na samą statuę darowałem sobie wejście. Czytałem, że wejść na górę to spore wyzwanie biorąc pod uwagę ciasnotę schodów, kulenie się wyższych osób i zaduch. „No ale na górze wynagradzający trudy widok!” powiecie. Ponoć jedyne co widać to woda rzeki Hudson. Uwierzyłem i nie wszedłem.

SAMSUNG CSC

Za to prawdziwą perełką była wyspa Ellis. Na przełomie wieków XIX i XX, gdy obowiązek ochrony wybrzeży przeszedł z władz poszczególnych stanów na władze federalne, wyspa Ellis stała się bramą dla wszystkich Europejczyków chcących osiedlić się w Ameryce (w latach 1892 – 1924 r. przez wyspę przewinęło się ok 12 mln imigrantów ze starego kontynentu).

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Pamiętacie scenę z Ojca Chrzestnego, kiedy malutki Don Corleone przypłynął na ogromnym statku, by następnie trafić na kwarantannę? Dokładnie! To właśnie Ellis Island. Przybysze z Europy po odbyciu wielodniowej podróży statkiem musieli ustawić się w kolejce, w ogromnej hali i odbyć krótką rozmowę z przedstawicielem władz oraz lekarzem. Skąd przyjeżdżają, w jakim celu, ile mają ze sobą pieniędzy, czy są chorzy itd. (pytań było w sumie około 20). Urzędnik decydował, czy dana osoba może popłynąć na stały ląd, do Nowego Jorku, czy udać się na kwarantannę, bądź wrócić tam skąd przybyła (kryminalna przeszłość – zaledwie 5%).

SAMSUNG CSC

Za setkami zdjęć i filmów, które widziałem w muzeum, kryły się historie ludzi, którzy w erze bez Internetu, telewizji, telefonów, zostawiali swoje życie, rodziny, ojczyzny by rozpocząć nowy etap, zacząć od zera, w miejscu o którym słyszeli tylko z przekazów ustnych, nie rzadko pewnie koloryzowanych.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Druga strona miasta, gdzie spełnia się marzenie

Na koniec tej relacji wybierzemy się jeszcze do Brooklynu, słynnym mostem Brooklyńskim, który sam w sobie stanowi atrakcję.

SAMSUNG CSC

26

27

SAMSUNG CSC

Ale gdy się już przeszło na drugą stronę East River, turyści, w magiczny sposób niknęli, a ja mogłem robić to co uwielbiam najbardziej, czyli spacerować i pooglądać tubylców. Dzielnica ta nie jest zwarta etnicznie. Część zamieszkują Żydzi, część amerykanie włoskiego pochodzenia, część Afroamerykanie, a tzw. Greenpoint – Polacy! Ale o dzielnicach Nowego Jorku kiedy indziej.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

A co mnie zaciągnęło w tę stronę miasta? Marzenie, które niespełnione pozostawało przez całe 17 lat! Od 1998 r. kiedy to zacząłem grać w koszykówkę i ekscytować się meczami NBA, zapragnąłem taki mecz obejrzeć na żywo.

SAMSUNG CSC

I wreszcie nadarzyła się okazja. 25 kwietnia Anno Domini 2015, miejscowi Brooklyn Nets mierzą się w pierwszej rundzie Playoffów (fazie rozgrywek gdzie ważą się losy mistrza ligi) z Atlantą Hawks. I akurat w ten właśnie dzień w Nowym Jorku byłem i ja. Pod halę przybyłem już na 2 godziny przed meczem. Bramki otworzono pół godziny później. Serce bije mocno, gęsia skórka, uśmiech nie schodzi z twarzy.

SAMSUNG CSC

Na przeszukaniu przez ochroniarzy znajdują u mnie tasak, pistolet i kilogram kokainy, ale to co boli mnie najbardziej to konfiskata aparatu, uznanego jako profesjonalny :|

32

W końcu wchodzę na halę i serce bije jeszcze mocniej. Na każdym siedzeniu koszulka Brooklyn Nets – We are Playoffs, by cała hala wyglądała jednakowo. Usiadłem jako jeden z pierwszych z 18 tysięcy widzów, którzy obejrzą mecz. Siedzę, śmieję się sam do siebie i nie wierzę gdzie jestem. Czyste szczęście!

33

Hala wypełnia się wolno. Ostatnie siedzenia zostają zajęte dopiero przy końcówce pierwszej kwarty. W międzyczasie koszykarze wybiegają na rozgrzewkę. Wielkie gwiazdy NBA na wyciągnięcie ręki! Prezenterzy telewizyjni szykują się przed kamerami, hala rozbłyska kolorowymi światełkami, performerzy zabawiają fanów wystrzeliwując w trybuny koszulki.

34

Na 30 minut przed pierwszym gwizdkiem, zawodnicy schodzą z rozgrzewki, a parkiet przejmują kaskaderzy, grupy taneczne oraz wylosowani kibice usiłujący trafić do kosza z połowy boiska. Z dotychczasowego opisu może się wydawać, że to jedno wielkie show. I rzeczywiście tak jest, otoczka całego wydarzenia jest rozbudowana do granic możliwości.

35

10 minut przed meczem następuje prezentacja drużyn. Najpierw przy buczeniu trybun wbiegają zawodnicy Atlanty Hawks. Po chwili gasną światła. W jednym z narożników zapalają się zimne ognie, pod dachem hali wybuchają fajerwerki, a w tle leci jeden z żywszych kawałków rapera JAY-Z (współwłaściciela klubu) i pojawia się pierwsza piątka Netsów. Tłum wiwatuje.

36

Na 3 minuty przed początkiem meczu światła gasną ponownie. Jakiś amerykański, czarnoskóry artysta (Joe?) wykonuje hymn Stanów Zjednoczonych. Wszyscy wstają i trzymając prawą rękę na sercu śpiewają razem z nim.

37

I rozpoczęli! Z koszykarskiego punktu widzenia mecz specjalnie wysokich lotów nie był. Końcowy wynik to 91-83 dla Brooklynu, czyli sporo poniżej średniej w lidze. Ewidentnie NBA stać na więcej. Ale jako, że meczów najlepszej koszykarskiej ligi świata nie przychodzi mi oglądać co tydzień, całe widowisko sprawiło na mnie ogromne wrażenie. Wlepiałem oczy w mecz od pierwszej do ostatniej sekundy starając się żyć nim i przeżywać go jak tylko się da.

38

Ciekawie było również podglądać samych amerykanów w roli fanów. Niejednokrotnie odnosiłem wrażenie, że sama koszykówka jest dodatkiem do całego show, jedzenia, kamer. Podczas każdej przerwy, kamera krążyła po trybunach i „łapała” przypadkowych ludzi, pokazując ich na telebimach. A ludzie robili wiele by na tych telebimach się znaleźć. A to starsza pani, w obcisłej koszulce drużyny gospodarzy tańcowała do Bruno Marsa, a to inna niewiasta zdejmowała koszulkę kusząc wzrok męskiej części widowni, po drugiej stronie grupka młodych fanów z pomalowanymi ciałami w barwy Netsów skakała i wiwatowała, a całą stawkę przebił 70-latek, który w momencie nakierowania na swoją osobę kamer, siada na swojej żonie okrakiem i zaczyna ją namiętnie całować… No cóż, w końcu to Ameryka, show must go on.

Zmiana zdania

Jako wielbiciel natury zawsze powtarzałem, że jaki by ten Nowy Jork nie był, to tylko miasto i na wakacje bym tu nie przyjechał. Otóż zdanie zmieniam! I to o 180 stopni! Można tu przyjechać i na tydzień i gwarantuje, że każdy dzień będzie obfitował w atrakcje. Ja już Wielkie Jabłko odwiedziłem 3 razy i mogę tu przyjechać kolejne 3 i nadal nie zrobię wszystkiego co mam w planach. Jedna z niewielu destynacji, z których, bezapelacyjnie będzie więcej niż 1 post :)

SAMSUNG CSC

2 thoughts on “Nowy Jork – gdzie niemożliwe staje się możliwym

  1. Ewa/Aleksander Maj 7, 2015 / 7:12 pm

    Doskonałe zdjęcia, pomysłowa grafika i superpomysł na interaktywną mapę świata w nagłówku – gratulujemy!

    • FlyingPolack! Maj 11, 2015 / 5:49 am

      A dziękuję bardzo :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

x
  • Subscribe me